Zdrowie i choroba w tradycji rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej

Indiańskie poglądy na temat zdrowia opisywane w literaturze

Zazwyczaj wyróżniane są typy dysharmonii takie jak: zaburzenia organiczne objawiające się tylko na poziomie fizycznym, zaburzenia równowagi między elementami wewnętrznymi u poszczególnych osób, zaburzenia społeczne wynikające z łamania zasad określających współżycie w określonych grupach, zaburzenia przestrzenno środowiskowe będące skutkiem negatywnego oddziaływania środowiska i zaburzenia religijne. Wyszczególnione rodzaje często się przenikają (13). Logiczną konsekwencją tego typu wyobrażeń jest przekonanie, że takie same objawy mogą mieć różne przyczyny w związku z czym, aby uzdrowić pacjenta należy przede wszystkim zidentyfikować i usunąć źródło choroby, a objawami zająć się w dalszej kolejności. Naturalne prawa ustalone przez Stwórcę, łamanie których staje się powodem choroby, są zazwyczaj w ogólnych zarysach podobne, aczkolwiek w szczegółach mogą się zasadniczo różnić. Na przykład, w rejonie północno-zachodniej Kalifornii, uważa się za takie odstępstwa uprawianie niezwyczajnych aktów płciowych lub seksu w naturze, bezcelowe zabijanie i dręczenie zwierząt, nieizolowanie miesiączkujących kobiet, mordowanie, gwałcenie, torturowanie, samobójstwo, uczestniczenie w ceremoniach bez uprzedniego oczyszczenia się lub bezprawnie, wykorzystywanie mocy nadprzyrodzonych w złych intencjach, nieoczyszczanie się przed pozyskiwaniem pożywienia, odurzanie się używkami, samolubstwo (14). Niektóre plemiona, na przykład Dakoci wierzyli, że choroby lub zniekształcenia cielesne mogą być powodowane przez zaniedbania rytuałów lub moralne przewinienia przodków (15).

Żyjący zgodnie z tradycjami swego narodu Indianie Nawaho są przekonani, że wszelkie nieszczęścia spływające na ludzi są wynikiem zachwiania równowagi w jakiej znajduje się świat. Panujący we wszechświecie ład, może ulec destrukcji, w wyniku umyślnego działania duchów lub czarownic. Może być też zniszczony przez nieświadome działania ludzi, łamiących religijne zakazy lub wchodzących przypadkowo w kontakt z wężami, niedźwiedziami lub piorunami. Nawaho wierzą, że wszelkie choroby, są wynikiem powstałej dysharmonii. W związku z takim postrzeganiem utraty zdrowia, lecząc nie skupiają się na zewnętrznych objawach choroby, ale starają się wyeliminować jej przyczyny. Dlatego celem ich ceremonii uzdrawiających jest utrzymanie lub przywrócenie równowagi w samym człowieku, oraz między nim a innymi ludźmi, naturą i kosmosem (16). Szamani ze szczepu Koskimo uważali, że każda choroba jest człowiekiem (zarówno te objawiające się w sposób widoczny jak i niewidoczny) w związku z czym, leczenie polegało na pochwyceniu duszy człowieka-choroby i spowodowaniu tym samym jej śmierci (17).

Tradycyjna medycyna Lakotów była zestawieniem duchowości, farmakologii i fizycznych sposobów leczenia. W ich tradycji zdrowie było ściśle związane z praktykami religijnymi takimi jak rytuały i modlitwy. Wierzono, że choroby są powodowane przez siły duchowe, używane w celu czynienia dobra (nadużywanie tych sił mogło sprowadzić chorobę) lub zła. Lecznicze działania różnego rodzaju uzdrowicieli nierzadko wspierane były przez Świętych Ludzi modlących się do Wielkiej Tajemnicy (Wakan Tanka) o jej pomoc. Modlitwa uważana była za potężne lekarstwo i Lakoci wykorzystywali ją często podczas ceremonii uzdrawiających i samouzdrwaiających zwanych Śpiewami (18). Usuwanie przyczyn choroby wybiegało daleko poza leczenie jej fizycznych objawów. Dążono także do zniwelowania dezorganizacji społecznej i przywrócenia, w trakcie specjalnych ceremonii, naturalnej struktury Wszechświata (19).

Jednym z przejawów dobrego stanu zdrowia według Haudenosaunee (Irokezów) jest racjonalny sposób postępowania. Przyjmują oni, że ludzie i wszystkie inne istoty postępują rozumnie. Żadne poglądy nie są uważane za złe lub bezsensowne, gdyż oznaczałoby to, że dane stworzenie świadomie postanowiło postępować wbrew wskazówkom Stwórcy. Uznawszy jednak, że jakaś osoba nie żyje zgodnie z zaleceniami Stwórcy, szuka się sposobów jej uleczenia (20).

Oprócz zabiegów uzdrawiających opartych na metodach wykorzystujących zarówno środki materialne i nadprzyrodzone amerykańscy tubylcy uważali, że duże znaczenie dla utrzymania lub przywrócenia dobrego samopoczucia miało pozytywne nastawienie do życia. Indianie Hopi wierzyli, że niebywale ważny wpływ na powrót do zdrowia ma pozbycie się złych myśli i wypełnianie podczas choroby swego umysłu myślami dobrymi. W opublikowanej biografii, przedstawiciel tego narodu – Talayesva wspominał, że będąc chorym, oprócz podejmowania prób normalnego spożywania pokarmów (jego dziadek twierdził, że niedomagając należy się normalnie odżywiać), zażycia lekarstwa „białych ludzi” i wizyty u tradycyjnego uzdrowiciela, starał się przede wszystkim przepędzić złe myśli. Lekarz, którego odwiedził, po odprawieniu specjalnych ceremonii polegających na usunięciu z ciała chorego tak naprawdę nie istniejących przedmiotów – rzekomych przyczyn niedyspozycji (kolca jeżatki, kości jaszczurki i węża), umieszczonych tam przez nieżyczliwe osoby (21) nakazał pacjentowi być przede wszystkim dobrej myśli. Odwiedzający chorego mężczyznę wódz Kewanimptewa zalecił mu przepędzenie złych myśli. Również takiej rady udzieliła mu siostra jego żony (22). Ważną rolę pozytywnego myślenia w utrzymaniu dobrego zdrowia podkreśla stwierdzenie Kewanimptewy mówiące o tym, że „gdy człowiek martwi się o żonę, dzieci lub jeszcze coś innego to sam sprowadza na siebie chorobę” (23). Obraz sytuacji zaistniałej wokół niedomagającego członka społeczności nasuwa wnioski, że wszelkie postępowanie jego bliskich miało na celu wprawienie go w dobry nastrój i natchnięcie optymistycznymi myślami. Działaniami tymi miano nadzieję przyśpieszyć powrót chorego do dobrej kondycji. Uzdrowiciel już na samym początku ceremonii pochwalił cierpiącego gościa za złożenie daru w postaci mąki kukurydzianej (tradycyjnej ofiary) mówiąc, że trudniej mu było uzyskać od sił nadprzyrodzonych moc leczenia pacjentów zapominających o użyteczności tego artefaktu. W tym momencie chory, wierzący w moc uzdrawiania tradycyjnego lekarza, otrzymał impuls do wskrzeszenia w sobie optymistycznych myśli, uświadamiając sobie, że swoim postępowaniem ułatwił leczącemu zadanie (jak się okazuje radzącemu sobie już w trudniejszych sytuacjach). Podczas kolejnego spotkania z uzdrowicielem u siebie w domu dowiedział się, że lekarz znalazł przyczynę choroby (nadprzyrodzoną) i że ją zlikwidował. Tym samym chory otrzymał sygnał, że przez cały czas (mimo jego nieobecności fizycznej) znajdował się pod opieką lekarza. Jako że czuł się już lepiej, uznał działania uzdrowiciela za właściwe i nabrał pewności, że w niedługim czasie wyzdrowieje.

W procesie przywracania równowagi wewnętrznej, pozytywnego, optymistycznego myślenia, a tym samym skierowania chorego na drogę prowadzącą do uzdrowienia, udział wzięła cała społeczność, w której żył. Odwiedził go wódz, który przypomniał mu o niektórych przyczynach chorób i udzielił rad jak ich unikać oraz jak poradzić sobie w kryzysowej sytuacji. Rozmowa z osobą ponadprzeciętną, posiadającą przypuszczalnie bogatszą wiedzę, ogólnie szanowaną napełniła chorego optymizmem i była kolejnym krokiem na ścieżce prowadzącej do wyjścia z choroby. Podobną funkcję spełniła rozmowa Talayesvy ze szwagierką, w trakcie której kobieta poinformowała go, że przeszła tę samą chorobę co on. Dla chorego był to znak, że skoro ona wyzdrowiała to on wyzdrowieje również. Odciążenie myśli chorego od bieżących zmartwień miała na celu również deklaracja jego adoptowanego syna Normana, który obiecał wykonać za niego prace, których opóźnienie mogłoby przynieść niepożądane skutki. Lakocki szaman, Czarny Łoś wyjaśniając znaczenie bębna w ceremoniach uzdrawiania stwierdził, że służy on między innymi do pobudzania umysłu (24). Indianie Arapaho niechętnie rozmawiali o chorobach. Twierdzili, że mówienie o nich może sprowadzić choroby na dzieci, a nawet na osoby dorosłe. Wierzyli, że kiedy nie rozmawiają o chorobach ludzie mają się dobrze przynajmniej przez większość swojego życia (25). Rola krewnych, stanowiących społeczne środowisko życia chorego była ważna nie tylko z powodu udzielanego wsparcia ale także dlatego, że jak wierzono choroby mogły być wywoływane przez konflikty rodzinne (26). Usunięcie ich jako przyczyn niedyspozycji mogło prowadzić do uzdrowienia. U Lakotów krewni chorej osoby gromadzili się i wspólnie modlili w intencji jej uzdrowienia. Wiele osób ofiarowało niedomagającemu przyjacielowi lub krewnemu swoje indywidualne modlitwy oraz cierpienia w ceremoniach takich jak na przykład Taniec Słońca. Obrzędy uzdrawiania, najczęściej przeprowadzane były wspólnie z rodziną i bliskimi pacjenta, którzy modlili się i wspierali go w procesie pokonywania choroby (27).

Wydaje się, że w sprawach medycznych, wobec braku możliwości opracowania odpowiednich, skutecznych metod leczenia, odwoływanie się do środków ściśle związanych z oddziaływaniem psychologicznym i magicznym, było na równi dobrowolnym wyborem (w związku z zaobserwowanymi pozytywnymi efektami) i koniecznością (wynikającą z braku innych możliwości). Tam gdzie kończyła się wiedza nabyta empirycznie, zaczynało się nieznane. Zdawano sobie sprawę z istnienia niewidzialnych sił powodujących choroby i określano je mianem nieczystych, złych lub nazywano po prostu duchami. Medycyna zachodnia, dysponująca potężnym w porównaniu z indiańskim zapleczem naukowo-technicznym, umożliwiającym bliższe zapoznanie się z tymi „siłami” tytułuje je mianem wirusów, bakterii, zarazków itp. Skoro funkcjonowanie świata widzialnego, opierało się na wypełnianiu przez wszystkie jego elementy funkcji, do których zostały stworzone, to podobnie musiało dziać się w świecie niewidzialnym przenikającym ten pierwszy. Zagłębiać się w nim mogły, tylko osoby posiadające odpowiednie predyspozycje, ale efekty zachodzących w nim procesów, były odczuwalne przez wszystkich i tym samym świadczyły niezaprzeczalnie o jego istnieniu.

Stosowanie lekarstw i praktyk leczniczych uważanych w cywilizacji europejskiej za oddziaływanie fizyczne, metodyczne, naukowe, mogło być przez indiańskich tradycyjnych lekarzy, myślicieli postrzegane raczej jako współdziałanie różnych bytów dla osiągnięcia pożądanego celu. Zadaniem uzdrowiciela i pacjenta było nakłonienie tych istnień do dobrowolnej współpracy. Lakocki szaman Joseph Eagle Elk (1931–1991) twierdził, że ludzie błędnie korzystają z medycyny traktując ją jako narzędzie, a nie samodzielną, inteligentną istotę. Twierdził, że zarówno medycyna zachodnia jak i indiańska oraz lekarstwa są osobami, które należy traktować jak ludzi. Wszystkie te elementy należy zapraszać do swojego ciała, witać je i mówić im jakim jest się szczęśliwym z powodu ich przybycia. Należy również rozmawiać ze swoim ciałem, które jest inteligentne. Należy w rozmowie z nim prosić je o przyjęcie środków uzdrawiających, oraz tłumaczyć, że stosowana medycyna ma pomóc mu zwalczyć chorobę i uśmierzyć ból. Według Josepha Eagle Elka w procesie przywracania zdrowia najważniejsze jest zbudowanie przyjacielskich, a nawet rodzinnych relacji między środkami leczniczymi a chorym ciałem. Niektóre rodzaje pokarmów i roślin leczniczych są ze sobą spokrewnione i spożyte wspólnie działają na rzecz wzmocnienia organizmu. Z kolei ich nieodpowiedni dobór może spowodować konflikt skutkujący pogorszeniem stanu zdrowia (źle zastosowana dobra medycyna), gdyż niemożliwe jest nawiązanie między nimi a ciałem porozumienia. Zgodnie z tymi poglądami, zadaniem lekarza jest nawiązanie bliskich więzi z pacjentem oraz środkami leczniczymi i odpowiednie pokierowanie (przez prośby) wszystkimi elementami z pełnym wykorzystaniem otrzymanych od sił nadnaturalnych darów. Uzdrowienie może nie nastąpić kiedy między lekarzem a pacjentem występują złe relacje. Lakocki szaman twierdził również, że każdy uzdrowiciel jest inny, dysponuje odmiennymi mocami i swoimi własnymi wizjami. Lekarz otrzymawszy dar powinien szukać swoich własnych źródeł uzdrawiania. Ważniejszy od umiejętności sporządzania lekarstw jest właściwy sposób postępowania wynikający z odpowiedniego myślenia o lekarstwach, ludziach oraz leczeniu (28).